Tuesday, July 29, 2008
Dziennikarstwo obywatelskie w Niemczech
“Minął zaledwie miesiąc od czasu, gdy najnowszy projekt dziennikarstwa obywatelskiego w Niemczech, platforma społeczno-informacyjna webnews.de w menu “Augenzeugen” (Naoczni świadkowie) umożliwiła publikowanie własnych zdjęć i artykułów.1 Również wielkie niemieckie dzienniki, jak na przykład Süddeutsche Zeitung ze swoim portalem Jetzt.de przyłącza się do tych, którzy udostępniają platformy dla dziennikarstwa amatorskiego. Znane kanały informacyjne, jak N 24, należący do ProSieben.Sat1 Media AG, a także RTL apelują w codziennym programie do swoich widzów o materiały zdjęciowe.
Dziennikarstwo obywatelskie ma wzięcie
Jeszcze nigdy publiczna oferta aktualnych materiałów fotograficznych i faktograficznych nie była tak różnorodna i tak łatwo dostępna. Komórki z aparatem fotograficznym i ręczne kamery umożliwiają dziś każdemu utrwalanie spontanicznych zdarzeń. Żaden wysłany na miejsce zespół dziennikarzy za tym nie nadąży. Jest więc zrozumiałe, że agencje informacyjne chcą stworzyć możliwości korzystania z tego materiału.
Dziennikarstwo obywatelskie nie jest w Niemczech zjawiskiem nieznanym. Już na początku lat 90-tych toczyły się dyskusje na przemian o wprowadzaniu Otwartych Kanałów i o interaktywnym uczestnictwie użytkowników mediów w zdarzeniach medialnych. Obeznanemu z mediami pełnoletniemu obywatelowi trzeba było stworzyć możliwość korzystania z prawa do swobodnego wyrażania poglądów, do aktywnego uczestnictwa w zdarzeniach medialnych, aby w ten sposób mógł stać się niezależnym elementem sterowanych komercyjnie zdarzeń medialnych. Przede wszystkim dla prasy lokalnej jako ograniczonej przestrzeni komunikacyjnej uczestnictwo obywateli stanowi przejrzystą medialnie formę aktywnego współkształtowania mediów.
Dziennikarstwo obywatelskie w postaci programów obywatelskich w radiu i telewizji ma jednak niewiele wspólnego z tym, co dzisiaj określa się mianem dziennikarstwa obywatelskiego. Nieograniczone możliwości internetu oraz radość, jaką sprawia człowiekowi udział i tworzenie czatów, forów, weblogów, sieci społecznych, takich jak Facebook czy StudiVZ, a także portale video i portale edukacyjne, jak YouTube i Wikipedia nadają pojęciu “dziennikarstwo obywatelskie” nie tylko nowe znaczenie, ale i nowy wymiar.
Internet stał się podstawowym źródłem informacji dla każdego, kto potrafi z niego korzystać. Każdy może aktywnie uczestniczyć w sieci i stać się dziennikarzem-amatorem. W internecie można znaleźć niemal każdy temat w wersji tekstowej, fotograficznej lub w postaci video.
Jedni traktują tę stronę dziennikarstwa obywatelskiego w większym stopniu niż dotychczas jako uzupełnienie pracy dziennikarskiej, gdzie rolę korespondenta przejmują użytkownicy, inni krytykują rekrutowanie dziennikarzy-amatorów, widząc w nich konkurencję dla dziennikarzy profesjonalnych.
Jakość jest chyba hasłem najczęściej wymienianym w tym kontekście przez wielu krytyków
Dziennikarstwo masowe nie może zastąpić jakości dziennikarstwa profesjonalnego. Dziennikarze profesjonalni posiadają szeroką wiedzę ogólną, mają opanowane profesjonalne metody zbierania informacji i posługiwanie się językiem pisanym. Posiadają silny etos zawodowy i potrafią oddzielać w swojej pracy dziennikarskiej interesy zawodowe od prywatnych.
Dziennikarstwo obywatelskie charakteryzuje natomiast szybkość zamieszczania publikacji i różnorodność wrażeń, najczęściej o charakterze osobistym, chęć łączenia się w sieci z innymi użytkownikami, a także niezależność od kontroli dziennikarskiej, na przykład ze strony redaktora lub określonej orientacji politycznej.
“Blogerzy wzbogacili świat mediów o nową demokratyczną energię”, twierdzi David Talbot, założyciel portalu internetowego salon.com. Ta demokracja nie jest jednak chroniona przed kopiami i zafałszowaniami. Ponadto wynikiem ogromnej fali informacji jest brak równowagi finansowej między wynagrodzeniem dziennikarza a zdobywaniem na ogół bezpłatnych informacji w internecie.
Jednak mimo argumentów przeciwko dziennikarstwu obywatelskiemu będzie ono odgrywać w przyszłości decydującą rolę w relacjach, zamieszczanych w mediach. Brakom jakościowym zaś będą mogli na różne sposoby przeciwdziałać użytkownicy i właściciele portali dziennikarstwa obywatelskiego, zamieszczający materiały.
Na początku stycznia 2007 roku weszła w Niemczech w życie ustawa o telemediach. Reguluje ona prawne uwarunkowania funkcjonowania tzw. telemediów, do których zalicza się wszystkie elektroniczne służby informacyjne i komunikacyjne. Dlatego w języku potocznym nazywana jest ustawą o internecie. Po raz pierwszy do telemediów zaliczone zostały także prywatne blogi. W ten sposób dostawcy serwisów oferujących webblogi zostali częściowo zobowiązani do respektowania określonych kryteriów, obowiązujących dotychczas tylko dziennikarzy. Należy do nich przykładowo konieczność zamieszczania stopki redakcyjnej oraz obowiązek dotrzymania rzetelności dziennikarskiej w przypadku webblogów użytkowanych do celów biznesowych. (Jednak z prawnego punktu widzenia wykładnia tego pojęcia jest bardzo szeroka, a tym samym możliwości dostawcy serwisu są nadal niemal nieograniczone).
Jeśli chodzi o serwisy internetowe, to News-Community ShortNews.de opracował nową koncepcję wzajemnej kontroli materiałów. Za zgłoszenie, a następnie przede wszystkim za jakość materiału przyznaje się autorowi punkty. Im wyższa jakość, na przykład dzięki podaniu źródeł, tym większą liczbę punktów można uzyskać. Materiały błędne, powtórkowe, kopiowane lub nierzetelne karane są odjęciem punktów i ewentualnie blokowane. Za uzyskanie szczególnie dużej liczby punktów w danym dniu otrzymuje się tzw. shorties. Można je wymienić na produkt o wartości od jednego do 500 euro. W instrukcji użytkowania strony podane są dokładne wskazówki, dotyczące redagowania materiału. W powołaniu na niemiecki kodeks prasowy udziela się fachowych wskazówek, dotyczących pracy dziennikarskiej. Nie upublicznia się niczego, co nie spełnia tych standardów jakościowych.
I to właśnie jakość będzie tym kryterium, które zapewni przetrwanie profesjonalnego dziennikarstwa - co do tego zgodni są i medioznawcy i providerzy serwisów blogowych. Klasyczne dziennikarstwo prasowe, wielkie tradycyjne gazety, jak “FAZ” czy “Die Zeit” w Niemczech, “Financial Times” czy “Washington Post” na rynku międzynarodowym przetrwają rozwój dziennikarstwa internetowego. Mają one stałą grupę czytelników, których dziennikarz obywatelski nigdy nie potrafi im odebrać - twierdzi medioznawca John Lloyd z Uniwersytetu Oxfordzkiego w wywiadzie dla Süddeutsche Zeitung. Andrew Keen, autor uważający się a wiodącą postać wśród współczesnych krytyków internetu uważa, że przyszłość mediów może uratować tylko Web 3.0, w którym treści znowu redagować będą profesjonaliści, a technologia będzie wykorzystywana w sposób odpowiedzialny.”
Marzec 2008
Materiał powstał w Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, na specjalne zamówienie SDO. Bardzo dziękuję pani Barbarze Owsiak.
