Sunday, November 2, 2008
Kim jest dziennikarz obywatelski?
Z ciekawą próbą dookreślenia definicji dziennikarza obywatelskiego spotkać się można na tym blogu.
Osobiście proponuję taką:
- To osoba, który, w odróżnieniu od dotychczasowych reprezentantów zawodu, określanych przepisami ustawy o Prawie prasowym, utrzymuje się z działalności na polu innym niż mass media, a swoje spostrzeżenia na temat otaczającej go rzeczywistości przekazuje w formie materiałów, w celu rozpowszechnienia, korzystających z nowoczesnych form komunikacji masowej - internetu, sieci intranetu i periodyków w postaci newsletterów, mailingu, a nawet mailingu nieukierunkowanego.
Tomasz Kowalski | Blog | 25 Komentarze »
Laureaci konkursu “Obywatel Reporter”
Tyle się ostatnio działo, że dopiero teraz dopełniam miłego obowiązku, donosząc o wynikach konkursu, którego SDO było współorganizatorem, a mnie przypadł zaszczyt pracy w jury oceniającym prace zakwalifikowane do finału konkursu. Jakiego konkursu? Otóż konkursu “Obywatel Reporter”, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Centrum Aktywności Lokalnej przy współudziale Wiadomości24.pl i Stowarzyszenia Dziennikarzy Obywatelskich.
Laureatami konkursu zostali Maria Stępień i Tomasz Torój z Lublina. Drugie miejsce zajęła Maria Moszyńska z Tczewa, trzecie - Robert Bąk z Bielawy. Wyróżnienia otrzymali Ewelina Dolna z Jezierza, Wiesława Miastkowska z Mgowa i Ewa Slomska z Winterthur w Szwajcarii.
Na czym polegał konkurs “Obywatel Reporter”? Miał wyłonić te osoby, które nadesłały najlepszą, najpełniejszą relację z wydarzenia, które latem odbyło się w ramach kampanii “Czerwiec Aktywnych Społeczności”. Miało to być wydarzenie lokalne, w którego zorganizowanie i przebieg zaangażowana została miejscowa społeczność, pokazujące przy tym współdziałanie społeczności z instytucjami i organizacjami. Wydarzenie to ponadto miało przynieść wymierny efekt. W ramach Czerwca Aktywnych Społeczności takich wydarzeń nastąpiło ponad 300. Jak zapewnia stowarzyszenie CAL, nie było województwa, gdzie nie pokazałoby się logo akcji - drzewo wyrastające z jabłka.
Kilkadziesiąt takich lokalnych imprez zostało opisanych, sfilmowanych bądź sfotografowanych, a relacje te trafiły do jury konkursu “Obywatel Reporter”. Po dyskusjach udało się werdykt w końcu ustalić. Maria Stępień i Tomasz Torój, którzy wygrali, nadesłali relację z imprezy integracyjnej, zorganizowanej na osiedlu bloków socjalnych. Opisali (pani Maria) i pokazali (fotografował pan Tomasz) wszystko, co ciekawego tam się zdarzyło. Materiał z powodzeniem mógłby zaistnieć na łamach lokalnej prasy, z chęcią też opublikowalibyśmy go w Wiadomościach24.pl
Marta Moszyńska z Tczewa z pozycji osoby nagrodzonej opisała uroczystość uhonorowania osób, które ponad barierą wieku i niepełnosprawności rozwijają swą aktywność na rzecz społeczności lokalnej. Pani Marta udziela się w banku czasu. Projekt “Bank Czasu - bankiem życzliwości” został laureatem pierwszej nagrody ogólnopolskiego konkursu zorganizowanego przez Państwowy Fundusz Osób Niepełnosprawnych. Robert Bąk z Bielawy nakręcił film o imprezie, zorganizowanej przez wolontariuszy, pracowników Dziennego Domu Pomocy Społecznej, Ośrodka Pomocy Społecznej i Środowiskowego Domu Samopomocy.
Nagrody wręczone zostały podczas konferencji “Aktywne społeczności okiem obywatela i reportera”, zorganizowanej w warszawskim centrum bankowo-finansowym “Nowy Świat”.
Tomasz Kowalski | Konkursy | Skomentuj! »
Saturday, October 25, 2008
Niewesoło po berlińskim WEB 2.0 EXPO…
Brak nowych pomysłów i niewesołe perspektywy wobec globalnego kryzysu. Takie wrażenie daje lektura relacji z Web 2.0 Expo Berlin w niemieckim Spiegel Online. Cytowany przez Spiegla John Lilly, szef Mozilla Foundation, pomysłodawcy przeglądarki Firefox, przyznaje, że ma sporo obaw i zapowiada, że w branży należy spodziewać się zwolnień.
Expo nie przyniosło też żadnych rewolucyjnych pomysłów. Chyba, że ktoś za takie uważa nowe funkcjonalności Facebooka…
Cały tekst dostępny na: Spiegel.de
Tomasz Kowalski | Blog | Skomentuj! »
Friday, September 19, 2008
Art.54b Prawa prasowego…
Ministerstwo kultury zorganizowało niedawno w Radziejowicach pod Warszawą debatę na temat zmian w prawie prasowym. Z udziałem tych, którzy zmiany proponują, czyli Izby Wydawców Prasy, SDP i posłów PiS. Wśród pierwszej ligi obecnych tam prawników był też prof. Jacek Sobczak, autorytet w zakresie prawa prasowego. W swoim wystąpieniu przypomniał o przepisie, który często nam, publikującym w sieci, umyka.
– Rejestrować strony internetowe czy nie, to problem wydumany - stwierdził profesor. – Niezależnie od tego, czy rejestracja została dokonana, za naruszenia prawa w internecie odpowiada się na podstawie artykułu 54b Prawa prasowego - powiedział.
Art. 54b. Przepisy o odpowiedzialności prawnej i postępowaniu w sprawach prasowych stosuje się odpowiednio do naruszeń prawa związanych z przekazywaniem myśli ludzkiej za pomocą innych niż prasa środków przeznaczonych do rozpowszechniania, niezależnie od techniki przekazu, w szczególności publikacji nieperiodycznych oraz innych wytworów druku, wizji i fonii.
Naruszanie dóbr osobistych w internecie
Prawo prasowe - lifting, czy rewolucja?
Nad projektami zmian w prawie prasowym dyskutowali wczoraj wydawcy prasy, dziennikarze i prawnicy, zaproszeni na kolejną debatę w tej sprawie. Tym razem zorganizował ją Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Dyskusja dotyczyła trzech projektów.
Pierwszy projekt to poprawki autorstwa posłów PiS. Miałyby przede wszystkim przyspieszyć postępowanie sądów w sprawach przeciwko prasie i wyelimować anachronizmy ustawy. Projekt Izby Wydawców Prasy też dąży do pozbawienia prawa prasowego przeżytków minionej epoki, likwiduje większość istniejących sankcji karnych i zdejmuje z dziennikarzy obowiązek “szczególnej” staranności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zaprezentowało całkiem nowy tekst ustawy, budzący równie duże emocje, choćby z powodu rozbudowanego katalogu przestępstw i szeregu przepisów, służących limitowaniu dostępu do zawodu.
Ograniczanie dostępu do zawodu za bardzo zły pomysł uznał m.in. Wojciech Maziarski z “Newsweeka”. – Nie pozwolimy, by ktoś dyktował nam kogo mamy zatrudniać – zapowiedział. – Nie jest ważna legitymacja, ważne, by w zawodzie pracowali ludzie, mający czytelnikom coś ciekawego do opowiedzenia.
– Niemal wszyscy przyznają, że prawo prasowe, w obecnym kształcie, to dokument archaiczny i niebezpieczny. Jednak od lat zmian nie udaje się dokonać – to głos prowadzącego dyskusję Jerzego Baczyńskiego, redaktora naczelnego “Polityki”. Dlaczego? – Bo prawo, siłą rzeczy, uchwalane byłoby przez polityków. A przy stałym napięciu między światem mediów a politykami, nowe regulacje mogłyby wymknąć się spod kontroli.
Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS referujący projekt autorstwa tej partii zapewniał, że proponowane skrócenie do kilku miesięcy terminów rozpatrywania przez sądy spraw przeciwko dziennikarzom i wydawcom nie są wymierzone w prasę lecz służą ochronie osób, które uważają, że dziennikarz naruszył ich dobra. – Jaki sens ma dla takiej osoby wyrok, który zapadnie po trzech, czterech latach? - pytał Mularczyk.
Nie dał mu wiary Piotr Niemczycki, wiceprezes zarządu Agory. – Wolności słowa żadne bariery i regulacje nie służą – stwierdził. – Nie psujmy wolności; jeśli chcemy coś załatwić, zróbmy to za pomocą innych przepisów. Krytyczny był też Andrzej Skworz, redaktor naczelny “Press”. – Błąd lekarza czy pilota może być śmiertelny. Dlaczego więc i te zawody nie doczekają się szybkiej ścieżki orzekania w sądach? – pytał.
Czy przyjmie sią pogląd Stefana Bratkowskiego, honorowego prezesa SDP, uważającego, że prawo prasowe jest bytem zupełnie zbędnym, który z powodzeniem może zostać zastąpiony przez regulacje prawa cywilnego? Zdaniem prof. Ewy Nowińskiej z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego - nie. – Bez prawa nie można funkcjonować w żadnej niemal dziedzinie życia; może za wyjątkiem zorganizowanych grup przestępczych – uśmiecha się prof. Nowińska. I dodaje, że w obowiązującym prawie prasowym zmian nie da się uniknąć. – Obecny stan prawny jest jednak niejasny, a orzecznictwo rozchwiane. Nikt w redakcjach prasowych nie może być do końca pewien kiedy narusza prawo.
Tomasz Kowalski | Blog | Skomentuj! »
Wednesday, September 17, 2008
Oferta NGO.pl
Szanowni Państwo, redakcja portalu www.ngo.pl, największego w Polsce portalu informacyjnego organizacji pozarządowych i innych inicjatyw obywatelskich poszukuje współpracowników - dziennikarzy i dziennikarek. Czekamy na zgłoszenia od osób, ktore chciałyby pisać artykuły na temat szeroko rozumianej aktywności obywatelskiej w żywy, zajmujący, ale i rzetelny sposób. Interesują nas teksty typu:
- opisy ciekawych przedsięwzięć z różnych dziedzn, w tym kultura, rozwój lokalny, ekologia, prawa czlowieka, antydyskryminacja itp. w Polsce i za granicą
- sylwetki polskich “aktywistów i aktywistek” wg przysłanego przez redakcję ngo.pl, kilkupytaniowego schematu
- wywiady z ciekawymi ludźmi, którzy z pasją zajmują sie różnymi działaniami na rzecz swego otoczenia
- felietony na tematy ogólnospołeczne.
Teksty powinny mieć objętość
- mały 4400 znaków ze spacjami
- duży 8200 znaków ze spacjami.
Zastrzegamy sobie prawa nieprzyjęcia przysłanych tekstow, ich skracania i redagowania. Oferujemy współpracę na zasadzie umowy o dzieło. Płacimy za teksty opublikowane w poratlu www.ngo.pl i miesięczniku gazeta.ngo.pl. Prosimy o przysłanie e-maili z propozycjami tekstów na adres: redakcja@portal.ngo.pl. W tytule maila prosimy zamieścić: “oferta tekstu dla ngo.pl”
Alina Galazka, redaktor naczelna
Tomasz Kowalski | Oferty pracy | Skomentuj! »
Sunday, September 7, 2008
Gemius o serwisach dziennikarstwa obywatelskiego

Ciekawą analizę dotyczącą serwisów dziennikarstwa obywatelskiego w polskim internecie zamieszcza Gemius/Megapanel. Jak można przeczytać: “W lutym 2008 strony serwisów dziennikarstwa obywatelskiego odwiedziło ponad 1,7 mln internautów. Oznacza to, że co ósmy (12,28 proc.) polski internauta był gościem na tego typu witrynach.”
Czytaj więcej: Raport Gemiusa
Tomasz Kowalski | Blog | Skomentuj! »
Saturday, August 30, 2008
Czym jest dziennikarstwo obywatelskie? Opinie
Zaczynamy dziś publikację opinii na temat tego, czym jest i czym być może dziennikarstwo obywatelskie. Na początek - zdanie Piotra M. Boronia, członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, pomysłodawcy i koordynatora prac Forum Edukacji Medialnej przy KRRiT.
Tomasz Kowalski | Blog | Skomentuj! »
Tuesday, July 29, 2008
Dziennikarstwo obywatelskie w Niemczech
“Minął zaledwie miesiąc od czasu, gdy najnowszy projekt dziennikarstwa obywatelskiego w Niemczech, platforma społeczno-informacyjna webnews.de w menu “Augenzeugen” (Naoczni świadkowie) umożliwiła publikowanie własnych zdjęć i artykułów.1 Również wielkie niemieckie dzienniki, jak na przykład Süddeutsche Zeitung ze swoim portalem Jetzt.de przyłącza się do tych, którzy udostępniają platformy dla dziennikarstwa amatorskiego. Znane kanały informacyjne, jak N 24, należący do ProSieben.Sat1 Media AG, a także RTL apelują w codziennym programie do swoich widzów o materiały zdjęciowe.
Dziennikarstwo obywatelskie ma wzięcie
Jeszcze nigdy publiczna oferta aktualnych materiałów fotograficznych i faktograficznych nie była tak różnorodna i tak łatwo dostępna. Komórki z aparatem fotograficznym i ręczne kamery umożliwiają dziś każdemu utrwalanie spontanicznych zdarzeń. Żaden wysłany na miejsce zespół dziennikarzy za tym nie nadąży. Jest więc zrozumiałe, że agencje informacyjne chcą stworzyć możliwości korzystania z tego materiału.
Dziennikarstwo obywatelskie nie jest w Niemczech zjawiskiem nieznanym. Już na początku lat 90-tych toczyły się dyskusje na przemian o wprowadzaniu Otwartych Kanałów i o interaktywnym uczestnictwie użytkowników mediów w zdarzeniach medialnych. Obeznanemu z mediami pełnoletniemu obywatelowi trzeba było stworzyć możliwość korzystania z prawa do swobodnego wyrażania poglądów, do aktywnego uczestnictwa w zdarzeniach medialnych, aby w ten sposób mógł stać się niezależnym elementem sterowanych komercyjnie zdarzeń medialnych. Przede wszystkim dla prasy lokalnej jako ograniczonej przestrzeni komunikacyjnej uczestnictwo obywateli stanowi przejrzystą medialnie formę aktywnego współkształtowania mediów.
Dziennikarstwo obywatelskie w postaci programów obywatelskich w radiu i telewizji ma jednak niewiele wspólnego z tym, co dzisiaj określa się mianem dziennikarstwa obywatelskiego. Nieograniczone możliwości internetu oraz radość, jaką sprawia człowiekowi udział i tworzenie czatów, forów, weblogów, sieci społecznych, takich jak Facebook czy StudiVZ, a także portale video i portale edukacyjne, jak YouTube i Wikipedia nadają pojęciu “dziennikarstwo obywatelskie” nie tylko nowe znaczenie, ale i nowy wymiar.
Internet stał się podstawowym źródłem informacji dla każdego, kto potrafi z niego korzystać. Każdy może aktywnie uczestniczyć w sieci i stać się dziennikarzem-amatorem. W internecie można znaleźć niemal każdy temat w wersji tekstowej, fotograficznej lub w postaci video.
Jedni traktują tę stronę dziennikarstwa obywatelskiego w większym stopniu niż dotychczas jako uzupełnienie pracy dziennikarskiej, gdzie rolę korespondenta przejmują użytkownicy, inni krytykują rekrutowanie dziennikarzy-amatorów, widząc w nich konkurencję dla dziennikarzy profesjonalnych.
Jakość jest chyba hasłem najczęściej wymienianym w tym kontekście przez wielu krytyków
Dziennikarstwo masowe nie może zastąpić jakości dziennikarstwa profesjonalnego. Dziennikarze profesjonalni posiadają szeroką wiedzę ogólną, mają opanowane profesjonalne metody zbierania informacji i posługiwanie się językiem pisanym. Posiadają silny etos zawodowy i potrafią oddzielać w swojej pracy dziennikarskiej interesy zawodowe od prywatnych.
Dziennikarstwo obywatelskie charakteryzuje natomiast szybkość zamieszczania publikacji i różnorodność wrażeń, najczęściej o charakterze osobistym, chęć łączenia się w sieci z innymi użytkownikami, a także niezależność od kontroli dziennikarskiej, na przykład ze strony redaktora lub określonej orientacji politycznej.
“Blogerzy wzbogacili świat mediów o nową demokratyczną energię”, twierdzi David Talbot, założyciel portalu internetowego salon.com. Ta demokracja nie jest jednak chroniona przed kopiami i zafałszowaniami. Ponadto wynikiem ogromnej fali informacji jest brak równowagi finansowej między wynagrodzeniem dziennikarza a zdobywaniem na ogół bezpłatnych informacji w internecie.
Jednak mimo argumentów przeciwko dziennikarstwu obywatelskiemu będzie ono odgrywać w przyszłości decydującą rolę w relacjach, zamieszczanych w mediach. Brakom jakościowym zaś będą mogli na różne sposoby przeciwdziałać użytkownicy i właściciele portali dziennikarstwa obywatelskiego, zamieszczający materiały.
Na początku stycznia 2007 roku weszła w Niemczech w życie ustawa o telemediach. Reguluje ona prawne uwarunkowania funkcjonowania tzw. telemediów, do których zalicza się wszystkie elektroniczne służby informacyjne i komunikacyjne. Dlatego w języku potocznym nazywana jest ustawą o internecie. Po raz pierwszy do telemediów zaliczone zostały także prywatne blogi. W ten sposób dostawcy serwisów oferujących webblogi zostali częściowo zobowiązani do respektowania określonych kryteriów, obowiązujących dotychczas tylko dziennikarzy. Należy do nich przykładowo konieczność zamieszczania stopki redakcyjnej oraz obowiązek dotrzymania rzetelności dziennikarskiej w przypadku webblogów użytkowanych do celów biznesowych. (Jednak z prawnego punktu widzenia wykładnia tego pojęcia jest bardzo szeroka, a tym samym możliwości dostawcy serwisu są nadal niemal nieograniczone).
Jeśli chodzi o serwisy internetowe, to News-Community ShortNews.de opracował nową koncepcję wzajemnej kontroli materiałów. Za zgłoszenie, a następnie przede wszystkim za jakość materiału przyznaje się autorowi punkty. Im wyższa jakość, na przykład dzięki podaniu źródeł, tym większą liczbę punktów można uzyskać. Materiały błędne, powtórkowe, kopiowane lub nierzetelne karane są odjęciem punktów i ewentualnie blokowane. Za uzyskanie szczególnie dużej liczby punktów w danym dniu otrzymuje się tzw. shorties. Można je wymienić na produkt o wartości od jednego do 500 euro. W instrukcji użytkowania strony podane są dokładne wskazówki, dotyczące redagowania materiału. W powołaniu na niemiecki kodeks prasowy udziela się fachowych wskazówek, dotyczących pracy dziennikarskiej. Nie upublicznia się niczego, co nie spełnia tych standardów jakościowych.
I to właśnie jakość będzie tym kryterium, które zapewni przetrwanie profesjonalnego dziennikarstwa - co do tego zgodni są i medioznawcy i providerzy serwisów blogowych. Klasyczne dziennikarstwo prasowe, wielkie tradycyjne gazety, jak “FAZ” czy “Die Zeit” w Niemczech, “Financial Times” czy “Washington Post” na rynku międzynarodowym przetrwają rozwój dziennikarstwa internetowego. Mają one stałą grupę czytelników, których dziennikarz obywatelski nigdy nie potrafi im odebrać - twierdzi medioznawca John Lloyd z Uniwersytetu Oxfordzkiego w wywiadzie dla Süddeutsche Zeitung. Andrew Keen, autor uważający się a wiodącą postać wśród współczesnych krytyków internetu uważa, że przyszłość mediów może uratować tylko Web 3.0, w którym treści znowu redagować będą profesjonaliści, a technologia będzie wykorzystywana w sposób odpowiedzialny.”
Marzec 2008
Materiał powstał w Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, na specjalne zamówienie SDO. Bardzo dziękuję pani Barbarze Owsiak.
Tomasz Kowalski | Blog | Skomentuj! »
Tuesday, June 24, 2008
Telewizja - piktogram, slogan, władza
Czy media awansowały już do roli pierwszej władzy w demokratycznych krajach? Taką kontrowersyjną tezę zaprezentował podczas otwarcia warszawskiej “Nocy Mediów” dr Christoph Böhr, poseł do parlamentu Nadrenii-Palatynatu, były wiceprzewodniczący CDU.
– W demokratycznych krajach ma miejsce zmiana władzy - zaczął swój wykład dr Christoph Böhr, poseł do parlamentu Nadrenii-Palatynatu, były wiceprzewodniczący CDU. – Być może nieco wyostrzam tezę, ale wśród władz media awansują z przypisywanej im tradycyjnie czwartej do pierwszej pozycji. Media zaczęły walczyć o ustalenie priorytetów, przez to dołączyły do wyścigu o władzę. Dzieje się tak, bo jako politycy nie możemy zrezygnować z mediów. Politycy nie mogą zrobić niczego przeciw mediom. A one, choć reprezentują pluralizm społeczeństwa przez ostatnie dwadzieścia lat stały się bardzo skłonne do ataków, do wyostrzania poglądów. To skutek konkurencji między mediami - uważa dr Böhr.
Jak stwierdził, dla jakości debaty publicznej bardzo niebezpieczne jest, że politycy przyswajają sobie język mediów. Przejmują język, którym najłatwiej jest dotrzeć do odbiorcy. Czynią to najchętniej w telewizji, która jest wiodącym medium. W telewizji, najłatwiej docierającej do odbiorcy za sprawą łatwości odbioru i atrakcyjności środka przekazu jakim operuje - poruszanego obrazu. Operuje też sloganem, sprowadza przekaz do haseł, które odbiorca przyswaja najszybciej. Najbardziej efektywny jest jednak obraz, stąd przekaz sprowadza się zwolna do formy najprostszej - piktogramu. – Czy powracamy do uproszczonych obrazków, do hieroglifów, do czasów starożytnego Egiptu? – pytał dr Christoph Böhr.
Jego zdaniem takimi współczesnymi piktogramami są np. obrazy prezydenta Putina, z obnażonym torsem, łowiącego ryby. Jaki przekaz płynie z tego obrazka? To piktogram siły, tężyzny fizycznej, zdrowia. Innym współczesnym piktogramem są płonące wieże WTC, setki razy wykorzystywane po to, by uzasadnić ogólnoświatową walkę z islamem.
– Im mniej komunikacji obrazkowej, tym lepiej – podkreślał dr Böhr. – Im jest jej więcej, tym trudniej różnicować przekazywane treści. A ważnych spraw nie da się zredukować do piktogramu…




